wtorek, 13 stycznia 2009

analiza mnie nie zbliża

jakis czas temu zasnułam sny o potędze, a konkretniej e-potędze. w zwiazku ze snami postanowilam przetestowac reklamy. po wielu perypetiach, z ktorych nie rozumiałam zbyt wiele, ale dzielnie po omacku próbowałam dalej udalo mi sie je powiesic na stronie. podobno w magiczny sposob analizuja one tresc strony i sprytnie się do niej dopasowują tematem, niczym kameleon.
wiec patrze dzisiaj na ten boxik z ogloszeniami, bo ciekawa jestem co tam wyszło z analizy i co widze? "niepogoda dla pijaków? kup alkomat, nie daj sie złapać!"
no comments.
ide z chłopakami na piwo.
houk.

środa, 31 grudnia 2008

happy ny

WSZYTSKIEGO DOBREGO, LEPSZEGO, WIEKSZEGO, NOWSZEGO W NOWYM, NOWSZYM ROKU!!!

niedziela, 28 grudnia 2008

zawieszenie w miedzyczasie


witam panstwa.
obawiam sie, ze przez czas mojej nieobecnosci grono czytaczy moglo sie zdrowo zawezic, no ale coz poczac. czasem sie jeszcze zaplacze tu jakas zblakana dusza :). wiec oto jestem, z daleka (ale jakie to ma w internecie znaczenie?) i z nowym postem (to juz na szczescie sie liczy).
haha!i teraz zapadla dlucha chwila ciszy w mojej glowie. a wlasciwie nie w glowie, a w palcach, bo w glowie klebi sie tysiac mysli na sekunde. podejrzewam ze spowodowane jest to troche fala koncoworocznych posumowan i noworocznych postanowien. a troche moze dziwna nostalgia spowodowana jesienno wiosenna pogoda, ktora nastala tu w polowie konca swiata pomiedzy swietami a nowym rokiem....
co roku okazuje sie ze pozmienialo sie w zyciu wszystko niepowrotnie jak w kalejdoskopie, a jednoczesnie mozna by jeszcze wiele naprawic, naciagnac i zmienic. troche jakby sie stracilo kontrole nad samochodem, ktory gna w nieznanym kierunku. troche to pompatyczne i troche przerazajace. no ale moze to dobrze tak sie poddac nurtowi wydarzen? skoro cos lub ktos nad nami czuwa, lub tez wszytsko jest juz zapisane, albo tez wszytsko ma sens i jest w zyciu po cos, to moze warto przestac zapierac sie nogami i parzec tylko jak zmienia sie swiat dookola? gdyby tylko znalezc jakis sposob na chocby czesciowa kontrole nad tym co sie dzieje z tym autkiem... i do przodu :) to takie spoznione zyczenia swiateczne i moze wczesniejsze noworoczne:

enjoy the ride!

piątek, 26 września 2008

przeczytane

"Consider the postage stamp, my son. It secures success throughits ability to stick to one thing till it gets there."
Josh Billings

niedziela, 7 września 2008

nie.dziela

spalam dzisiaj poza domem. niby dojezdza tam autobus, ale jest niedziela, rano dosyć, wiec jak na kazde pol godziny przyjezdza 3 raz, to akurat po osmej, zgodnie z rozkladem nie przyjezdza nic...
pogoda jest piekna, wiec za bardzo mnie to nie zabolalo, siegbelam do kieszeni po ipoda zeby umilc sobie droge i zaczelam maszerowac. niestety okazalo sie ze zostawilam go wlaczonego, wiec cala moc z baterii poszla sie pasac...zostalam wiec skazana na maszerowanie w ciszy... no ale pogoda piekna, ruch niewielki - sama przyjemnosc tak soie maszerowac. siegnelam wiec do kieszeni po komorke, zeby idac odsluchac wiadomosci ze skrzynki, i ewentualnie pooddzwaniac. okazalo sie jednak, ze nie mam na koncie wystarczajacej ilosci diengow, zeby wykonac polaczenie...maszerowalam wiec w ciszy, dotarlam do miasta i tak sobie szlam spokojnie, pogoda piekna, ruch niewielki, wiec przyjemnosc sama.
gdy od przystanku odzielalo mnie juz tylko skrzyzowanie uciekl mi autobus. na nastepny jednak dlugo czekac nie musialam, wsiadlam, wysiadlam, przeszlam jeszcze ten kawaleczek do domu, a tu, nieopodal mojej kamienicy na chodniku lezy kot. pogoda piekna, ruch niewielki, to mysle sobie, lezy sobie kot, cieplo mu, relaksuje sie. niestety gdy podeszlam do kota blizej okazalo sie ze lezy w zaschnietej kaluzy krwi, i ze spi zeczywiscie, ale snem juz kocim wiecznym. pogoda piekna, rych niewielki a mnie wryło. i teraz jakis smuteczek sie zaplegl...


btw.co sie robi ze zwierzetami ktore konaja na ulicy?

wtorek, 26 sierpnia 2008

tecza

jestem padnieta strasznie.
lece na leb, na szyje, na nos, na klawiature.
ale ze dawno sie nie odzywalam nawet slowkiem, to pomyslalam ze moze jeszcze na chwile przed snem przysiade i zrobie maly update.
no bo to zwykle bywa tak, ze jak jest cisza na blogu, to albo nawal pracy jest, lub burza przemian, lub kociol jakiejs innej masci. a u mnie?
u mnie szczescie jest wielkie i wakacje kradzione wcale nie ukradkiem z czasu, ktory mial byc niby czasem pracy okrutnie intensywnej.
ale co to za radosc tak krasc ten czas,zachlysnac sie nim, zasypiac i budzic sie kazdego ranka z wielkim usmiechem na twarzy i kojacym spokojem w sercu i wiedziec ze wszytsko jest w zyciu po cos.
a mgr da jakos rade (btw. Jules sprzedala mi dzisiaj cudownego newsa o szerokosci marginesow - praca puchnie w oczach:) wiec dla jutrzejszej otwartosci glowy lece sie wyspac,krotko, szybko, intensywnie.
szczesliwa jak nigdy przedtem. houk!

środa, 23 lipca 2008

tru?

"If you expect life to be fair you have an irrational belief system."
Albert Ellis
Blog Widget by LinkWithin