Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2009

podroze male i duze

wczoraj, ciemna noca M. uporal sie z niesforna neostrada. od tej pory oficjalnie jestem podlaczona do sieci. dlatego w ten piatkowy wieczor zamiast opoczywac / uczyc sie / pisac - siedze przy kompie z zimna herbata i wczytuje sie w coraz dziwniejsze strony...

no i zaplatalam sie na swojego wlasnego bloga. i oczetom moim zdziwionym ukazala sie panna eM, o ktorej dzis bardzo intensywnie myslalam. (zupelnie na marginesie: mimo wszelkich racjonalizatorskich zapedow dzisiejszych czasow czasem mam przedziwnie silne przeczucia, ze nie wszytsko jest czystym zbiegiem okolicznosci :)

duzo sie dzialo. ostatni wpis popelnilam na chwile po powrocie z NYC. ten popelniam na tydzien po powrocie z Izraela.

moja mobilnosc w ostatnim roku zwiekszyla sie znacznie, wprosproporcjonalnie do stanu konta i wbrew oczekiwaniom. ale zgodnie z odwiecznymi ma
rzeniami.

bylismy w Izraelu razem. wynajetym samochodem przejechalismy ponad 1000 km (moze ok 1500 - z emocji wciaz zapominalam spojgladac na licznik), 2 strefy klimatyczne, 2 pustynie, 3 morza, z ktorych jedno wcale morzem nie jest. spalismy w 7 hotelach, zjedlismy wiaderko humusu, spalilismy nosy w sloncu, zmarzlismy w deszczu i prawie dotknelismy sniegu. zrobilismy ponad 600 zdjec.

nie da sie tej wyprawy opisac w paru zdaniach. bo tematow jest wiele, a wszytskie fascynujace. od historii, polityki, wielokulturowosci, roznic wynikajacych z wyznan i podobienstw ktore mimo roznic sa przeciez widoczne, przez granice, mentalosc ludzi, przez slonce, geologie, geografie po jedzenie, w ktore jakby sie zaglebic to znow wrocic mozna do historii.

czuje niedosyt. czuje ze wiele sie nauczylam i doswiadczylam tego uczucia, kiedy uswiadamiamy sobie luki we wlasnej wiedzy. chce jeszcze. chce nowe. mam autentyczny glod wiedzy, jakiego juz dawno nie czulam. 

chcialam wybrac jakies zdjecie. takiego ktore spinalo by w sobie wszytskie doswiadczenia 10 dni nie ma. moze kiedy indziej. moze gdzie indziej.
do przeczytania.


eM. napisz do mnie mail jak znajdziesz moment, tesknie!

niedziela, 28 grudnia 2008

zawieszenie w miedzyczasie


witam panstwa.
obawiam sie, ze przez czas mojej nieobecnosci grono czytaczy moglo sie zdrowo zawezic, no ale coz poczac. czasem sie jeszcze zaplacze tu jakas zblakana dusza :). wiec oto jestem, z daleka (ale jakie to ma w internecie znaczenie?) i z nowym postem (to juz na szczescie sie liczy).
haha!i teraz zapadla dlucha chwila ciszy w mojej glowie. a wlasciwie nie w glowie, a w palcach, bo w glowie klebi sie tysiac mysli na sekunde. podejrzewam ze spowodowane jest to troche fala koncoworocznych posumowan i noworocznych postanowien. a troche moze dziwna nostalgia spowodowana jesienno wiosenna pogoda, ktora nastala tu w polowie konca swiata pomiedzy swietami a nowym rokiem....
co roku okazuje sie ze pozmienialo sie w zyciu wszystko niepowrotnie jak w kalejdoskopie, a jednoczesnie mozna by jeszcze wiele naprawic, naciagnac i zmienic. troche jakby sie stracilo kontrole nad samochodem, ktory gna w nieznanym kierunku. troche to pompatyczne i troche przerazajace. no ale moze to dobrze tak sie poddac nurtowi wydarzen? skoro cos lub ktos nad nami czuwa, lub tez wszytsko jest juz zapisane, albo tez wszytsko ma sens i jest w zyciu po cos, to moze warto przestac zapierac sie nogami i parzec tylko jak zmienia sie swiat dookola? gdyby tylko znalezc jakis sposob na chocby czesciowa kontrole nad tym co sie dzieje z tym autkiem... i do przodu :) to takie spoznione zyczenia swiateczne i moze wczesniejsze noworoczne:

enjoy the ride!
Blog Widget by LinkWithin