Swoją drogą, trochę to przerażające, że teraz w wyborze nie można już nawet kierować się wyglądem i informacją na opakowaniu produktu, bo to wszytsko sciema dla napompowania zysku... trzeba sie chyba zaszyć w dziczy jakiejś najbliższej (a może lepiej najdalszej) i żyć w jakimś takim odcięciu od ciągłego, podstępnego bombardowania środkami piorącymi mózg? Bo ja, przyznaję się bez bicia, jak bardzo bym nie była świadoma, na 'eko' można mnie złapać.
No i jednak jestem 'marketingowym leszczem'...

